20 lipca 2020

Kaczyński dalej segreguje. „Zachowuje się pan jak pasożyt!”

Kaczyński dalej segreguje. „Zachowuje się pan jak pasożyt!”

Podziel się ze znajomymi

Panie Jarosławie Kaczyński, nie zawodzi Pan, dalej jedzie na trupim paliwie i produkuje jad narodowy na skalę przemysłową. Zastanawiam się, kogo może reprezentować taki bogobojny skarb ochraniany przez dziesiątki agentów i policjantów.

Kompletnie by mnie to nie interesowało, gdyby nie kolejne Pańskie wystąpienie medialne po wyjściu ze schronu wyborczego i stwierdzeniu, że „Jeżeli ktoś uważa, że warto być Polakiem, to musi być po tej stronie, która broni tradycyjnych wartości…”

Jeżeli ktoś uważa, że warto być Polakiem, to musi być po tej stronie, która broni tradycyjnych wartości, która chce przebudowywać rzeczywistość tak, żeby była ona bardziej sprawiedliwa. Żeby wszystko to, co się wokół nas dzieje i ma charakter publiczny, było prowadzone w sposób nie tylko sprawiedliwy, ale i sprawny – mówił Jarosław Kaczyński w Programie 1 Polskiego Radia.

Pisanie do Pana to strata czasu, gdyby nie to, że Pan znowu wypowiedział złote myśli godne męża stanu, które należy rozszyfrować. Poczułem, jak głęboko osadzone są one w oczekiwania społeczne, jak trafione w czasie i głęboko słuszne. Chodzi mi, o zapowiedź poszukiwania wartość narodowych. Aby jednak zrozumieć w pełni Pana paliwo życiowe, chciałbym przeszukać wartości w nim schowane.

Panie J. Kaczyński, to zrozumiałe, że nie miał Pan na to wpływu, ale urodził się Pan w rodzinie komunistycznych morderców Polaków. Nie chodzi mi o rodziców, ale wujków, którzy troszczyli się o małych Kaczyńskich tak bardzo, że odebrano willę rodzinie bohatera walki z bolszewizmem i przydzielono rodzinie przyszłych bohaterów narodowych.

Tak wyrastał Pan w atmosferze złotego dziecka, gwiazdy filmowej obeznanej z terrorem, jaki wujkowie czynili w Polsce. Nawet gdy noga się podwinęła w szkole, można było liczyć na wuja i ominąć klasę idąc dalej ku karierze. Protektorat był skuteczny.

W wojsku robiono z ofiar mężczyzn, ale Pan nie służył, bo…? Widocznie uznał Pan, że nie jest przeznaczony do walki w obronie ojczyzny, a do jej wywoływania.

O Pańskiej maturze i magisterce cicho w źródłach, ale doktorat znowu bolszewicki. Kiedy w Polsce rodziła się wielka Solidarność, Pan zna ten okres z czasów tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa (przeczytałem coś o „Balbinie”).

Jakie więc tradycyjne wartości wychowały Polaka, który uważa, że ma prawo pouczać innych?

Bolszewizm, dostatnie życie na koszt państwa, protektorat morderców, doświadczenie, że nie trzeba się uczyć, kiedy zna się ministra i robienie z siebie chorego lebiegi, aby nie służyć w wojsku. Potem łatwe życie z Balbiną i zdrada kolegów oraz ideałów Solidarności. Jednak popatrzmy, co tam mamy dalej.

Samotnie krocząc przez życie, człowiek normalny nie jest szczęśliwy. Nie pokocha się z żoną, nie przytuli dziecka, nie nauczy syna grać w piłkę i jeździć na rowerze. Nie przeżywa jego pierwszej randki i pracy. Nie pomaga się stanąć mu na nogi w samodzielnym życiu.

Samotnie można jednak rozmyślać o tym, co przeminęło, co się straciło, czego się nie przeżyło i kto jest temu winny. Można się żywić nienawiścią i obmyślać plany zniszczenia ludzi szczęśliwych i normalnych.

Samemu też trudno czegoś dokonać, więc poszukał Pan sobie podobnych, sfrustrowanych i mało odpowiedzialnych ludzi. Takich, których można przekupić, albo dowartościować ich ułomność pozycją społeczną. Oni umieją dziękować i są najwierniejsi. Dorzucił Pan do tego wiarę w cokolwiek, na przykład w zamach smoleński i partia gotowa. Potem należy wmówić Polakom, że wszyscy kradną, reprezentują obce interesy i jedynym uczciwym jest Polak-katolik, biedny, zawsze okradany i nieszczęśliwy życiowo. Nie zaszkodzi w tym czasie dorobić się kilku milionów, uwłaszczając się na majątku państwa.

Do pełnego sukcesu wyborczego potrzebna jest jeszcze emocja, tragedia, zagrożenie i zaangażowanie Boga. Takie wymagania gwarantuje śmierć i strach.

W ten sposób powstał obraz budzącego politowanie fajtłapowatego dziadka, który nic nie ma i niczego nie potrafi. Tymczasem jest Pan cynicznym awanturnikiem i psychopatą, który nie miał żadnych pozytywnych przykładów wartości w życiu. Jednak szukajmy dalej tych tradycyjnych wartości Polaków.

Panie Jarosławie Kaczyński, żyje Pan, grając strachem i śmiercią.

Kiedy trzeba było mocnego przekazu medialnego, że walczy Pan z mafią węglową, wysłał Pan umyślnych do Barbary Blidy, którzy po robocie zmienili ubrania, posprzątali i wyszli, twierdząc, że popełniła samobójstwo. Jednak przekaz do Polaków skierował Pan i Zbigniew Ziobro, że walczycie z mafią, a winni tak się boją, że wolą siebie uśmiercić niż oddać się w ręce Pańskich „prawych i sprawiedliwych”.

W niewyjaśnionych okolicznościach zginęło bardzo wiele osób i dziwnym sposobem, wszystkie niosły jakiś przekaz dla parafian. Andrzej Lepper, by nikt nie zaglądał władzy na ręce. Gen. Sławomir Petelicki, czy płk Sławomir Berdychowski, by wiadomo było, że to partia kieruje siłami specjalnymi i aby nie było wątpliwości, mianowano niespełniającego wymogów dowódcy, ale wiernego „Pontona”. Igor Stachowiak został zamordowany na komisariacie, aby policjanci wierzyli w swoją bezkarność, dopóki służą partii…

Katastrofa smoleńska była wynikiem skandalicznych zaniedbań i bałaganu wokół Pana. Chciał Pan wykorzystać tragiczną śmierć polskich oficerów w Katyniu i innych miejscach kaźni do kampanii wyborczej na prezydenta. Pan tę tragedię wygrał na wiele szerszy sposób. Po kilku dniach autentycznej żałoby narodowej zaatakował Pan swoich przeciwników politycznych, oskarżając o zamach. Potem, o współpracę z obcymi mocarstwami, o niedopełnienie obowiązków wszystkich, tylko nie swoich, Sasina i Dudy.

Ukradł Pan pamięć Katynia dla swojej gry na trupach, bo niewielu już wspomina tysięcy oficerów zamordowanych, bo służyli Polsce, tylko smoleńską kompromitację. Dowodem jest fakt, że nigdy, żaden Kaczyński, przed czy po katastrofie, nigdy nie był w Katyniu.

Oszustwo smoleńskie pozwoliło napełnić kieszenie i konta swoim, zaszczuwać przeciwników politycznych ciągle nowymi „rewelacjami” A. Macierewicza i atakować propagandowo ciągle nowymi kłamstwami. Jak brakowało paliwa, to zaczęto ekshumacje, wbrew logice i woli wielu rodzin.

Panie J. Kaczyński, żywi się pan politycznie śmiercią.

Stworzył Pan partyjną machinę nienawiści i zaangażował do niej ministerstwa, telewizję, radio, czasopisma, Internet… Atak taki przeżyłem i ja, kiedy zaszczuwał mnie Pan bezczelnymi kłamstwami we wszystkich mediach, tworząc mój alternatywny życiorys na miarę Pańskich bolszewickich wzorców. Poznałem jak to podła i skuteczna Pańska broń.

Jednak od Pańskiej nienawiści i produkcji jadu narodowego zginął w sposób pokazowy i zastraszający samorządowców i wspierających WOŚP – Paweł Adamowicz. Teraz prokuratura robi wszystko, aby w społeczeństwie przebiła się myśl, że i mordercę nie spotka kara, bo postępował, jak politycznie od niego oczekiwano.

Jak na zawołanie, popełniają w nieprawdopodobny sposób samobójstwa podejrzani i zatrzymani, którzy znają fakty z afer PiS-u. W więzieniach partyjnej władzy nawet mistrz pięściarski wiesza się z pozycji poziomej i traci życie.

Teraz wszyscy wiedzą, że nie wolno zeznawać przeciwko Pańskim koleżankom i kolegom. Tę samą myśl niosą ze sobą wspierani przez policje faszyści, organizując marsze nienawiści. Pan kazał szkalować ludzi, którzy przeciwko temu protestują.

Jest tolerancja dla wieszania symbolicznego na szubienicach, dla palenia kukieł osób ważnych lub innej narodowości. Atakuje się brutalnie spotkania KOD-u, osób LGBT, samorządów (gdzie nie rządzi PiS), prawników i ich organizacje samorządowe, ludzi odmiennych rasowo. Jednocześnie umarza się śledztwa przeciwko „pożądanej” agresji. Nie wszczyna się postępowań wobec sprawców gigantycznych afer, gdzie są zamieszani członkowie kierownictwa PiS, a jest takich setki.

Zniszczył Pan służbę zdrowia i doprowadził do nadmiernych śmierci 40 tys. Polaków rocznie. Zdemolował Pan lasy i parki narodowe, powietrze, którym oddychamy i zniszczył perspektywę budowy alternatywnych źródeł energii. Stworzył Pan modę na mordowanie bez opamiętania dziko żyjących zwierząt.

Panie J. Kaczyński, zachowuje się pan jak pasożyt śmierci i dewastacji, a ten wirus jest jak dar. Atak po władzę na trupach to dla Pana idealna i już przerabiana sytuacja. Na początek zabrał Pan prawa obywatelskie zwykłą ustawą. Każdą deklarowaną chęć współpracy z Pana partią polityczną w walce z pandemią, traktuje Pan nie jak wspólną odpowiedzialność za obywateli naszego kraju, ale jak oznakę słabości opozycji.

Panie J. Kaczyński, zniszczył Pan kraj, zadłużył, rozbił jedność narodową, podzielił i skłócił Polaków. Wywyższył Pan haniebne słowo – kłamstwo, do roli pozytywnej i pożądanej. Z oszustwa zrobił Pan oręż i cnotę, z prawdy oznakę słabości, a z mediów siłę agresji propagandowej.

Z ludzi ułaskawionych zrobił Pan ministrów, z P. Jakiego zrobił Pan w 3 miesiące doktora nauk wojskowych, mimo że praca jest o cywilnym więzieniu, a promotor jest lotnikiem wcale nie więziennym. Z komunistycznych aktywistów stanu wojennego zrobił Pan sędziów atrapy Trybunału Konstytucyjnego. Robi Pan wodę z mózgu parafialnej większości i chce panować przy pomocy kolejnej pożywki śmierci — koronawirusa.

Jest wszechobecna śmierć, jest zbawca, jest wiara i władza, która utrwali tę świętość. Brakuje tylko krzyża, narzędzia śmierci, ale i ten brak jakoś się uzupełni. Naród już krzyczy – „Jarosław, Polskę zbaw!”

Panie Jarosławie Kaczyński, jakie to posiada Pan tradycyjne wartości, które chce Pan doszukiwać się u innych?

Czy chodzi o faszyzm, umiłowanie kłamstwa, manipulacje, zdrada, chamstwo, złodziejstwo, wrogość dla rodzin, które?

Czy Pan sugeruje, że to Pan jest Polakiem?

Sugeruje Pan, że będzie oceniał, kto może dołączyć do Polaków w drodze do przyszłości?

Czy ja dobrze zrozumiałem, że to Pan jest tą pożądaną cywilizacją, którą obronią tylko zrepolonizowane, czyli Pana media i wiara?

Pan chce przebudować rzeczywistość tak, żeby była ona bardziej (dla kogo?) sprawiedliwa? Spodobało się Panu stwierdzenie: „starcie cywilizacyjne” i chce je mieć na własność?

Panie Jarosławie Kaczyński!

Pana system wartości nijak nie pasuje do Polaków, bo to Pan nie ma cech Polaka. To Pan nie wie i nigdy się nie spotkał ze światem cywilizacyjnych wartości, do którego chce nie tylko należeć, ale i segregować ludzi.

A co chce Pan być faszystą na rampie w Auschwitz? Jest Pan zmanierowanym łajdakiem i draniem, który nigdy nie powinien wypowiadać się publicznie. Jednak kościół zawsze dbał o to, by znaleźć jakiegoś nawiedzonego prymitywa, żeby dbał o ich interesy i wierzył, że czarne jest białe, a nawet oświecone cywilizacją.

Zanim następnym razem wypowie Pan słowo Polak, którego Pan nie rozumie, to radzę to robić tylko w postawie zasadniczej, w czystym garniturze, z koszulą w spodniach i czystą intencją. Wypowiadając słowo Polska, którego też Pan nie rozumie, winien Pan… lepiej niech Pan go nie wypowiada, bo w Pańskich ustach to potwarz dla każdego przyzwoitego Polaka.

Adam Mazguła

Komentarze




Powiązane artykuły

×

Szukaj w serwisie

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję