Kolejna krucjata „prześladowanych” katolików
W kraju, w którym wszystkie władze należą do katolików, którzy kontrolują wszystkie dziedziny życia, chcą jeszcze prawa do karania tych, co mają odwagę mieć inne zdanie.
Nazywają to „prześladowaniem chrześcijan”.
Do Sejmu wpłynął projekt ustawy ePiSkopatu „W obronie wolności chrześcijan”,
który reprezentuje w tym zakresie partia Ziobry — Solidarna Polska. Projekt ma status obywatelski i zebrano dla niego 380 tys. podpisów poparcia. Głównie w kościołach.
W kraju, w którym wszystkie władze należą do katolików, którzy kontrolują poprzez kapelanów i katechetów wszystkie dziedziny życia, katolicy chcą prawa do karania wszystkich, którzy mają odwagę mieć inne zdanie.
Nazywają to „prześladowaniem chrześcijan”.
Nie zwracają oni uwagi na konstytucyjne prawo wolności słowa i wymaganie, że władze w Polsce „zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych… zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art.25,2 Konstytucji).
Chcą kar do 3 lat pozbawienia wolności dla tych, co obrażają kościelnych pedofilów i nie pozwalają im zbliżać się do dzieci i wyrażają to publicznie.
Oficjalnie nazywać się to będzie ubliżaniem, przerywaniem mszy czy pogrzebu, lżeniem na katolików.
Jednocześnie nie popełnia przestępstwa ten, co powołuje się na religię.
Czyli, jeśli ksiądz gwałci dziecko z przyczyn religijnych, bo chce je uświadomić przed pierwszą komunią, kto tu jest bogiem i co to jest grzech, to może bezkarnie? Co za łajdactwo Ziobry i jego kolegów biskupów?
Myślicie, że nie przegłosują takiego steku bzdur prawnych w tym, co nazywają sejmem?
Z pewnością „za” będą fanatyczne partie katolickie PiS, SP, Konfederacja, PSL, Polska 2050. Dołączyć do nich mogą niektórzy posłowie chrześcijańskiej demokracji, ateizującej się PO, a nawet pojedyncze osoby z laickiej lewicy. Matematyki nie oszukasz, a biskupi przypilnują.
To jest jaskrawy przykład ustawy umacniającej reżim katolickiego państwa wyznaniowego. Sprzeczny z Konstytucją, Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Prawami człowieka i jest oparty na wielkim kłamstwie o „prześladowaniu chrześcijan”.
Historia uczy,
że w Polsce zawsze prześladowali chrześcijanie i nigdy nie byli prześladowani. To oni wprowadzali chrześcijaństwo ogniem, krwią i mieczem. Zasypywali studnie ciałami tych, co nie wierzyli w Jezusa. Palili na stosach światłych ludzi, a szczególnie kobiety. Wywoływali wojny religijne z innymi narodami i mordowali w imię Chrystusa. Wszystko po to, by podporządkować sobie owieczki i zagonić do stada pokornych i wdzięcznych za wyzwolenie z wolności. Kiedy brakło im przywilejów, to ścinali magnatów w imię boga i zagarniali ich majątek. Tworzyli dziesięciny, pracę bezpłatną na rzecz kościoła i obowiązek uczestniczenia w mszach niedzielnych pod groźbą obcięcia ucha, czy ręki. To oni sprowadzili rozbiory Polski i zagonili Polskę i Polaków w niewole, donosząc też na powstańców. To kolejni papieże przeklinali Polskę i Polaków, czyniąc ich w Europie wyjętymi spod prawa. To oni błogosławili faszystowskie oddziały dokonujące ludobójstwa w Polsce, tworzące obozy śmierci. To papież pomagał zbrodniarzom na bezkarność i organizował ucieczki przed sprawiedliwością. To księża katoliccy stanowili główny trzon tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa PRL. Aż 10 000 z nich było oficjalnie zarejestrowanych. To oni dzisiaj bezczelnie ubierają się w szaty „polskich patriotów”, a właściwie nacjonalistów i faszystów i uczą być Polakami. Oczywiście w imię boga, z nimi na naszych plecach.
Kontrolują szczegółowo każdego człowieka w Polsce od poczęcia do rachunku za grób. Wszędzie wiszą ich krzyże okrucieństwa. Ulice i place są ich imienia, a na środku każdej, nawet zapadłej wioseczki kościół pełen złotych ścian nasączonych ludzkim potem i krwią.
Tak jak hasłem „jestem za życiem” mordują kobiety i wprowadzają represje społeczne. Jak „klauzulą sumienia” niszczą postęp w medycynie i promują swój fanatyzm. Tak hasłem „prześladowanie chrześcijan” domagają się prawa do karania krytyki swojego łajdactwa i bezkarności wiary.
Tak wygląda Polska pod rządami putinowskich nikczemników, którzy przy pomocy przekupionych oraczy dusz w katolickich sukienkach staczają ją w otchłań upadku.
Robią to z hasłem miłości bliźniego i w imię historycznie ukształtowanej „cywilizacji” chrześcijańskiej.
Nie ma nic gorszego, bardziej zakłamanego, bardziej wrogiego człowiekowi niż te ich wartości chrześcijańskie.
Kiedy byłem małym chłopcem,
mama prowadzała mnie na niedzielne msze.
Była to wtedy dla mnie niesłychana trauma. Potężny kościół z tysiącami mniejszych i większych postaci — ludzi umierających na krzyżu, ogromne obrazy rzezi niewiniątek, jakieś wielkie oko wyłaniające się zza chmur, aniołki na tle nieba, walczące ze złem… Ksiądz z ambony krzyczał na ludzi niezrozumiałymi dla mnie słowami, a echo potęguje wrażenie, że głos ów pochodzi z zaświatów. Ludzie, na kolanach, biją się w piersi, a ja muszę, w pewnej chwili, mój pieniążek, otrzymany wcześniej od mamy, położyć na tacę. Nawet śpiewane pieśni dość mocno przygnębiały uczestników tej dziwnej, dla mnie — dziecka — ceremonii. Żadnych uśmiechów i żadnej radości z faktu „obcowania” z p. Bogiem, który podobno jest miłością, który wybacza, jest wyrozumiały, jest sprawiedliwy, prawy i dobry.
Mam wrażenie, że dla naszych biskupów jest on przede wszystkim partyjny — Prawy i Sprawiedliwy.
Jeśli Bóg jest miłością, to gdzie jest Bóg, Wasz Bóg?
Może jednak dał człowiekowi wolną wolę i rozum, aby był ateistą.
Człowiek ma cztery niezbywalne prawa do wolności, w tym jedno mówi o wolności wiary i religii. Wolność, rozumiana przeze mnie, oznacza, że każdy wierzy w to, co jest mu bliskie. Nie można nikogo pozbawiać tej wolności, nakazując mu wyznawanie jednie słusznej wiary, która dominuje w państwie, czy narzucając mu jej ideologię w formie obowiązku i prawa.
Nie będę się zagłębiał w historię i rozważał łacińskiej sentencji „Cuius regio, eius religio”, czyli „Czyj kraj, tego religia”. Pragnę jedynie podkreślić, że współczesne państwa demokratyczne, które szanują wolności swoich obywateli, oddzielają to, co państwowe od tego, co boskie.
Tymczasem, nie słyszałem o bogatym państwie wyznaniowym, chyba że na chwilę, bezpośrednio po kolejnym rabunku sąsiada.
Apeluję do polityków i dziennikarzy, skończcie z tym lenistwem bezsilności. Z tą ślepą akceptacją dla szerzącego się w zastraszającym tempie zła, jadu wrogości i podłości katolickiej. Ten kościół nigdy nie był dla myślących ludzi autorytetem moralnym, chyba, że dla ciemnoty parafialnej.
To najgroźniejsza i najtrwalsza ideologia świata, wykorzystania kłamstwa w budowaniu reżimów i niewolników dla ich utrzymania.
Adam Mazguła